|
Chciałabym przyjrzeć się słowom „zatrzaskiwać za sobą drzwi”... Jedną z najważniejszych zdolności, jakie można w sobie wyrobić w procesie zdrowienia współuzależnionych, jest umiejętność nawiązywania satysfakcjonujących, bliskich więzi. Po kroku „oderwania się”, „odżałowania straty”, i „zaopiekowania się sobą” przychodzi czas na zbudowanie więzi, które są źródłem poczucia wartości i siły wewnętrznej.
Czym jest zdrowa bliskość z innymi? Dysfunkcyjna bliskość to ta, która rani, stawia nas w pozycji ofiary, ta, która usidla. Im „bliżej” tym „gorzej”.
Obrazem dysfunkcyjnej bliskości jest splątane bluszczem drzewo – usycha, lecz pozwala nadal się oplatać... Jej przejawem jest pasywność, tłumienie i odsuwanie prawdziwych uczuć, unikanie stałych zobowiązań, wycofanie emocjonalne, manipulacje. Destrukcyjna bliskość tak naprawdę daje nam poczucie izolacji - to jest jej rzeczywisty rezultat. Wydaje się, że doznajemy i doświadczamy „intymności” czując w rzeczywistości zagrożenie, lęk, poczucie obcości w relacji z drugim człowiekiem. Do wytworzenia bliskości i zdrowych, konstruktywnych więzi potrzebna jest z kolei: inicjatywa, emocjonalna obecność, konsekwencja, odsłanianie słabości, dawanie oraz bezwzględna uczciwość.
Pierwszy krok to inicjatywa… aktywne wychodzenie do innych. Aktywność przejawiać się może w praktyce – zapukaniem, telefonowaniem, spotkaniem, mailowaniem. Inicjatywa to także zainteresowanie się czyjąś obecnością, odsłonięcie siebie, wyrażanie swoich potrzeb ale też i dostrzeżenie potrzeb innych. Ileż to razy po doświadczeniach urazowych w kontaktach z innymi słyszymy: „już nigdy więcej … nie otworzę się”. Taka postawa jest charakterystyczna dla osób stawiających się w pozycji ofiary, wierzących w odrzucenie i wykorzystanie: „już nigdy więcej…”. Inicjatywa wymaga odwagi, przekraczania własnych przekonań, wymaga wiary. Dzięki niej odpowiedzialność za kontakt przejmujemy my. Dzięki niej „działamy” a nie biernie oczekujemy na zmianę w życiu. Przy podejmowaniu inicjatywy odpowiadamy sobie na bardzo ważne pytanie: z kim mamy szansę zbudować nowe i zdrowe relacje? A jeśli dokonamy właściwych wyborów, podejmujemy działanie. Inicjujemy, angażując się w kontakt. Podejmujemy pierwszy krok. Emocjonalna obecność to z kolei „dostępność uczuciowa” dla innych. Uważa się, że czymś, co w sposób niezwykle wyraźny stoi na przeszkodzie dialogu między ludźmi jest maska. Okazuje się jednak, że prawda o mnie, o moich uczuciach nie musi być dla mnie zagrożeniem, lecz szansą na lepszy kontakt. Od umiejętności nazywania swoich uczuć, dzielenia się nimi i od umiejętności słuchania, zależy owocność każdej rozmowy, każdego spotkania.
Osobę niedostępną uczuciowo można porównać do słońca, które widzimy, lecz nie czujemy na swojej twarzy. To osoba, która nie jest w stanie zaangażować się, jest „zimna”. A przecież czuje, jak każdy inny...
Kolejnym krokiem budowania bliskości to konsekwencja, związana z siłą naszej woli. Ileż razy potęguje się w nas zwątpienie w sens ponawianych prób bliskości z innymi. Zwątpienie potęguje się wówczas, gdy mamy wrażenie, że druga osoba nie odpowiada z równym zaangażowaniem na nasz kontakt. Gdyby wyobrazić sobie kontakt jako palące się ognisko, które podsycają dwie osoby, można by przyjąć, że jeśli jedna z osób wskutek zmęczenia, trudności, okresowo przestaje podsycać ciepło, druga odchodzi od ogniska. Wypalenie kontaktu jest wówczas nieuchronne. Być konsekwentnym w podsycaniu to inicjowanie kontaktu nawet wówczas, gdy okresowo „nie jesteśmy rozumiani i słyszani” w dialogu.
|
Mówiąc obrazowo: podsycajmy ciepło, aż się zapali na nowo i nie pozwólmy mu wygasać. Jeżeli będziemy konsekwentni, ujarzmimy zmienne emocje, wykazując siłę naszej woli.
Odsłanianie słabości – jeden z kolejnych kroków w budowaniu więzi odkrywa te partie osobowości, gdzie kryje się wstyd, lęk, poczucie niedopasowania. Osoby dysfunkcyjne trzymają to wszystko w tajemnicy, izolując się od innych. Nikt nie ma wstępu do ich uczuć i myśli, nie bierze udziału w pokonywaniu trudności, podejmowaniu decyzji. Odsłanianie słabości powoduje dopuszczenie do skrywanych dotąd obszarów i poprzez to zburzenie murów izolacji, buduje wiarę i zaufanie.
Z kolei dawanie to troska o innych, wyrażanie zainteresowania, okazywanie troski i empatii. To dzielenie się – wymiana, wzajemne ubogacanie, czasem wspólne refleksje i wspólne wnioski, wspólne stwarzanie czegoś lepszego, pełniejszego, niż pojedyncze refleksje każdego z nas oddzielnie. I ostatni krok – bezwzględna uczciwość, jest jednym z najważniejszych kroków budujących zdrową więź z innymi. Uczciwość rozpada się, gdy ważne uczucia są przemilczane lub spychane, ważne dążenia pozostają nie wyrażone, stłumione do wewnątrz. Ludzie stają się nieuczciwi, kiedy w sprawach uciekają się do manipulacji, nie przyznają do błędów, robią uniki. Uczciwość budujemy wówczas, gdy wyrażamy wobec siebie zarówno pozytywne jak i negatywne uczucia. Uczciwość wymaga odwagi, wymaga pracy nad usuwaniem wad i samoobserwacji, pomaga ustalić priorytety – co jest dla mnie ważne, przywraca integralność poprzez odsłanianie tajemnic i likwidację podwójnego życia. Osoby współuzależnione, podejmując pracę nad budową więzi z innymi są jak osoby stojące przed wyborem: albo przyjmą postawę Budowniczych albo Ogrodników:
„Pewien anonimowy tekst Tradycji mówi, że wobec życia każdy przyjmuje jedną z dwóch postaw: Budowniczego lub Ogrodnika. Budowniczowie całymi latami pracują nad swym dziełem, a w dniu, gdy je kończą, wyrasta wokół nich własnoręcznie wybudowany mur. I wraz z zakończeniem budowy ich życie traci sens. Ogrodnicy zaś zmagają się z burzami, z kataklizmami, z pogodą i niepogodą, dlatego rzadko odpoczywają. Ale w przeciwieństwie do budowli, ogród nigdy nie przestaje się rozrastać, a wymagając od ogrodnika nieustannej uwagi, zmienia jego życie w wielką przygodę. Ogrodnicy umieją się nawzajem rozpoznać, ponieważ wiedzą, że w historii każdej rośliny zawiera się rozwój całego świata.” /Paulo Coelho/
Postawa Budowniczych to postawa osób izolujących się, posiadających prywatny „ogródek”, którym nie dzielą się z innymi, to postawa „pochłonięcia sobą”, niedostępność, ukrywanie potrzeb, oczekiwań, uczuć, maskowanie swoich lęków, braków i upadków.
Postawa Ogrodnika, to postawa aktywna, angażująca, inicjująca żywe kontakty, to postawa „dostępności uczuciowej”, odkrywania przed bliskimi tych obszarów osobowości, do których świat nie ma dostępu: „prywatnych burz, kataklizmów, pogody i niepogody”, to postawa nieustannej pracy nad sobą: „ogród nigdy nie przestaje się rozrastać”. To postawa, która łączy nas z innymi: „w historii mojej rośliny zawiera się rozwój całego świata”. To kolejny wybór osób współuzależnionych, wchodzących w etap konstruktywnych, zdrowych więzi.
I choć perspektywa spokojnego życia i wspierającego, bliskiego związku wydaje się strasznie odległa, „chodzenie na skróty” i postawa Budowniczego może proces zdrowienia utrudnić, powstrzymać od prawdziwego rozwoju…
Marta Minta |